Haj-Ho!

     Przeczytałem Twój list kilka razy.

     Historia w nim jest ciekawa, wręcz filmowa: „Trainspotting” złamany przez „Brudnego Harry’ego” lub „07 zgłoś się”. Upraszczam. Z innej beki: wszystko, co związane z marihuaną, nie powinno być karane. Jeszcze z innej: w policji, tak jak w każdej instytucji, każdy człowiek znajdzie i wielkodusznych, i chamów.
     Dla mnie każdy człowiek, który nosi broń, jest terrorystą.
     Wszelkie formy uzasadniania swoich racji służą tylko i wyłącznie obronie swojego statusu społecznego.
     Bezdomni w Europie pod względem statusu społecznego niczym się nie różnią od pariasów-nietykalnych w Indiach.
     Jakie przyjąć założenie, by nie być nieomylnym/ą? Jaką przyjąć postawę dla myślenia o wszystkim, co się wokół nas dzieje, żeby nie popełnić błędu w nazwaniu czegoś, a jeszcze gorzej, żeby nie wpaść w sidła oceniania kogoś lub czegoś?
     Czy zabieranie komuś rośliny, która temu komuś robi przyjemność, a nie udowodniono nikomu z tego powodu śmierci, nie jest nadużyciem? No i co z tego, że kilkudziesięciu, czy kilkuset ludzi zatwierdziło akt prawny zabraniający posiadania tegoż? Ci wskazani przez Ciebie policjanci wykonują akt prawny bez przemyślenia społecznych konsekwencji swoich działań, zabierają komuś coś, co do kogoś zależy, a więc kradną w imieniu prawa i robią komuś problemy. Ten jeden, co pomagał w odnalezieniu dziecka, miał w takich akcjach zwykły gen przygody, osiągał jakiś cel, i samo to uruchamiało w jego jakiejś sferze nieuświadomionej nagrodę w postaci satysfakcji, może premii albo wdzięczności, co mu pozwoli to be proud of albo on. Podobnie to działa w wypadku mojego poezjotwórstwa, nagroda przychodzi do mnie w formie uznania. To wszystko. Jesteśmy psami Pawłowa, niczym więcej, niczym się nie różnimy od świń, jeno chodzimy na dwóch nogach, dzwoneczek i lecimy do miski. Zwykły ludzki orgazm jest zaproszeniem do reprodukcji, to też jest na zasadzie nagrody, taka konstrukcja. Hau hau!
     Dopiero w obliczu głębokiej samotności człowiek docenia obecność drugiego człowieka.
     Z perspektywy obecnego osiadłego trybu życia, jaki prowadzę, doceniam lekcje bezdomności, bo to ona hartuje siłę ducha i polecam ją wszystkim, którzy chcą się rozwijać duchowo: i temu kolesiowi z dredami, i tym pałom.
     Porzucam ten wątek jako bazujący na podziałach społecznych, czeka na mnie poezja i jej krytyka, a dokładnie Radosław Jurczak i jego Pamięć zewnętrzna jako pokłosie/a konkursu poetyckiego na debiut im. Jacka Bierezina w Łodzi. Czy ktoś z tych ludzi - obecnie sprawujących władzę - zastanawia się, kim był Jacek Bierezin? Na pewno etycznie stał „stabilniej“ niż gros dygnitarzy obsługujących „organa prawne“. Namawiam zatem namolnie do obywatelskiego nieposłuszeństwa i szukania własnej, nieskrępowanej drogi poza systemem. Morfeusz chrapie za progiem.
     Bardzo sobie chwalę Kraków. Dużo imprez poetyckich, spotkań dookoła książek i słów. W rodzinnym Rybniku ześwirowałbym kompletnie, dużo tam kabotyństwa i, jak to mawiał jeden ze śląskich profesorów, fircykostwa. „Fircyk Rybnicki“ - tak się powinna nazywać broszurka kulturalna Rybnika, w której byłyby oferty kupna i sprzedaży i jeden artykuł sponsorowany chwalący jednego z urzędników kultury.
      Odniosłaś się w swoim liście do marihuany i policji, i do zmian nastawienia obu stron. Z kolei pedofil jakby został za drzwiami, a to jest przecież zwyrodnienie. Gdybyś to rozwinęła! Jeden kumpel, poeta ze Śląska, był w Kambodży i na granicy od strony Tajlandii stał bilbord jak byk: DON’T USE OUR CHILDREN. Dobrze uposażeni skrzywieni Europejczycy kupują od biednych rodzin kambodżańskich kilkuletnie dzieci i je zniewalają, żeby używać je dla swoich praktyk seksualnych w skrytkach swoich domów, na przykład w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech (może i w Polsce?). Podobno to wydatek rzędu 1000 €. Nigdy nie wyszliśmy z epoki niewolnictwa. Pamiętasz sprzedaż dzieci za dług w dawnych czasach (gdy wierzyć podręcznikom historii...)?

Robo