Ryba!

     Piszesz mi dużo o tych śmietnikach. Ja nie wiem, Ryba, co mam o tym myśleć. Z jednej strony to jest nawet fascynujące. Jednak nie wiem, czy tak najpierwej nie dystansuje. Moje upodobania sięgają przecież głęboko w ducha żebraka Franciszka, ale czy Twoja osoba ciągnie za sobą jakiś kamień prawdy – gdy tak grzebiesz w morzu odpadków?

Jesieni już nie ma. A ja odbijam się w witrynach sklepowych wielkiego miasta Francji. Tęsknię za polskim lasem. O! Zdecydowanie wolałabym, abyś pisał o polskim lesie. Tak, o lesie. A Ty o tych swoich śmietnikach. Dlaczego nie piszesz o lesie? ...Że wziąłeś siekierę, że pracujesz, że jak tak te kości naprężysz od roboty, to potem chleb i mleko smakują jak wiersz. Śnisz mi się przez to taki mało poetyczny! Wystajesz w tych snach bez głowy, tylko nogi sterczą z plastykowych śmietników, jakiś w strachu przed babami, na szybko wygrzebujesz sałaty powiędłe i co jakiś czas wykrzykujesz – całkiem dobra sałata! Wiesz, śmietniki i poeta to nawet fascynujące. Ale wolę las. Machanie siekierą.

Znałam kiedyś fajny śmietnik. Taki betonowy, za sklepem spożywczym w latach 80-tych. Śmierdziało w nim niemiłosiernie moczem panów zaopatrujących się w alkohol właśnie w tym pobliskim sklepie. Ale my, dzieci podwórka, wyszukiwaliśmy z zatkanym nosem, na szybko,  szkiełek do obrazków w ziemi. Wiesz, co to za kolaże były? Pod szkiełka wkładało się liście, kwiatki, piórka, koraliki, tymi szkłami dociskało się konkretny wymiar i wszystko to wklepywało się w ziemię. Takie kalejdoskopy nieruchome. Piękna zabawa dziewczynek podwórka. Wiele lat później na śmietniku znajdowałam książki. Pospiesznie chowałam do torby i uciekałam, by nikt przypadkiem nie zobaczył Pani Dulskiej. Tak, Ryba, bywam Panią Dulską. Co prawda coraz mniej, ale bywam, wiedz to. Wracając do śmietnika, nie chciałabym tam się z Tobą spotkać ani przypadkiem, ani po umówieniu. Wolałabym w lesie. Wiem, że ludzie w swoim marnotrawstwie wyrzucają złoto! Ale... czy nie bawi Cię za chleb i mleko, za wódkę i papierosy, za łóżko do spania, za stół do pisania – zabrać siekierę i iść do lasu? Jak Janek Pradera. O, no, Janek! Jak Pradera...

Z poważaniem dla Ciebie, Ryba

Robo

Komentarze

0 # Janusz Wasser 2016-12-11 03:40
Hej ! Coś hosting szwankuje, strona przestaje działać co jakiś czas.

Comments are now closed for this entry