No tak!

Mechanizm okradania jest wielowarstwowy obecnie: inaczej wygląda kradzież drobnego kieszonkowca, inaczej kradzież miliarderów i polityków. Ci drudzy dla uzasadnienia swojej kradzieży używają różnych rozwiązań ustawodawczych i regulaminów; jak wytłumaczyć to, że abym mógł dzwonić z telefonu, muszę przedłużyć kartę o tydzień (ładuję za pięć złotych, i z biedy, i z faktu, że mało dzwonię do ludzi, bo wolę rozmawiać twarzą w twarz), bo jak, to stracę to, co załadowałem ponad tydzień wcześniej (Orange); jak wytłumaczyć, że w banku BZ WBK zabierają mi dziesięć złotych na miesiąc, bo zapłaciłem im mniej niż tysiąc złotych (a przecież i „na rękę” dostaję pieniądze)? Jedna kradzież młodych Cyganów/Romów jest niczym w porównaniu z faktem bycia regularnie obdzieranym przez państwo (podatki), etc., Polacy też kradną. Niemcy kradną. Amerykanie kradną.
Czy myślisz, że Bóg/Najwyższy/Absolut/etc. wymyślił pieniądz? Mógł sobie wymyślić planetę. Starczy.
No a teraz trwa wycinka drzew. Co gdzie się ruszę, pniaki po piłach. Jak to powiedział facet, który niedawno podwoził mnie z Żor do Suszca, ścięcie drzewa to pół godziny, wyrośnięcie drzewa to sporo lat. Temu facetowi na dniach ścięli drzewo, które zasadził przed domem trzydzieści pięć lat wcześniej. Jeszcze wszystkie lasy nam wytną. Jak już wybiją ustawową ilość zwierząt, będą strzelać do ludzi z nudów.
Też mnie okradli Cyganie/Romowie - w Ostrawie. Też wszystko, cały plecak; no ale spałem na ławce w tzw. cygańskiej dzielnicy. Przebudziłem się, zobaczyłem, że nie mam plecaka; sprawdziłem kieszenie, miałem jeszcze parę koron, by dojechać pociągiem do Bohumina, a stamtąd poszedłem na piechotę do Wodzisławia Śląskiego. Dobrze, że było ciepło.
Tymczasem wstaję o świcie, jest szósta, obserwuję pierwsze ptaki, które lecą to tu, to tam; gdy była jeszcze zima, o ósmej zaczynał się taniec sikorek między poręczą balkonu a karmidełkiem z owalnego z uszkiem pudełeczka po serze, zawieszonego na konopnym sznurku u falistego okapu; tam w środku maja nasionka i orzeszki, porywają i odfruwają. Póki co, jako że poranek, wszystkie fruną na południowy zachód, potem będą, wszystkie w tę sama stronę, dotychczas przefrunęły trzy; zaraz się zaczną ich polowania, okrążenia dookoła ogrodu, harce i przygody.
W tym swoim człowieczeństwie trzeba coś w sobie przełamywać przez całe życie, najgorsze są stereotypy, które blokują myślenie. Zwykła informacja w mediach może być źródłem stereotypu, a tymczasem oboje pracujemy w obróbce komunikatu, w przekazywaniu informacji; kto, wie, czy czasem w życiu nie stworzyliśmy jakiegoś stereotypu, przy okazji ze stereotypem walcząc?
Spod okapu sąsiedniego, bardzo dużego domu okolonego rusztowaniami budowlanymi, wyfrunął gołąb i przysiadł na ogromnym świerku, piąta gałąź od góry i ruszył dalej. Czas na śniadanie. Już się zaczynają ptasie łowy, pierwsze dymy z kominów lecą.

Pozdrowienia z pochmurnego Krakowa.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież